Coś dla tych, którzy jeszcze odróżniają ptaka Dodo od ptaków Dody... Zaprasza Norbert Łaciński.
Blog > Komentarze do wpisu
Proste sposoby na wór medali

Trudno nie napisać ani słowa o Igrzyskach Olimpijskich, skoro podobno cały świat się nimi pasjonuje. Piszę "podobno", bo wśród moich znajomych ekscytacji nie zauważyłem. Ale wnosząc z zachowania pewnego pana, który na krakowskim osiedlu Azory podczas konkursu skoków darł się przez otwarte okno: "Leć, Adam, leć, k...a!!!", zainteresowanie jest spore. Darł się tak zapewne z nadzieją, że go Małysz usłyszy. Bardziej prawdopodobne, że usłyszały go ciężko pracujące dziewczyny z pobliskiej agencji towarzyskiej, zwanej najt klubem.

Olimpiada jednak nastraja twórczo. Oglądając zmagania naszych sportsmenów, wpadłem na pomysł, że minimalne zmiany w przepisach powinny przynieść im więcej medali, ku chwale Najjaśniejszej. Na przykład w skokach narciarskich moglibyśmy wywalczyć dodatkowy medal w skokach drużynowych, gdyby nasza drużyna mogła się składać z jednego zawodnika, oddającego cztery skoki. To nie tylko pozwoliłoby Małyszowi pokonać Japońców i Norwegów, ale także przyniosłoby wymierne oszczędności na ilości sprzętu i ludzi, a wszak w kryzysie należy wydawać kasę z umiarem.

Z kolei w biathlonie przydałby się regulaminowy zapis, że Świadkowie Jehowy nie muszą strzelać, bo przeciez wiara im tego zabrania.  Dla dobra kraju Sikora Tomasz mógłby się na czas igrzysk do Świadków zapisać. Bez strzelania idzie mu biathlon dużo lepiej.

Niegłupim wydaje się też pomysł, by w biegach łyżwiarskich zastosować zasadę, że zawodnicy z krajów, gdzie są mniej niż trzy tory łyżwiarskie, mogli wykonać o jedno okrążenie mniej. To w ramach wyrównywania szans. Nasi panczeniści medal mieliby w zasadzie w kieszeni.

Ostatnia poprawka regulaminowa tyczyć się winna bobsleistów i saneczkarzy. Idealnym dla nas rozwiązaniem stac się może wprowadzenie przepisu, mówiącego, że na mecie liczy się czas wjazdu sanek i bobsleja, a nie zawodnika. Jazda na tyłku znacznie zmniejsza prędkość, więc na metę nasi wpadają często kilkanaście sekund po sankach. To bardzo niesprawiedliwe.

czwartek, 25 lutego 2010, agent.lolek

Polecane wpisy